autor: pinka
Po polsku dla Entertainment Weekly!
alt="" title="" rel="category"
tagi: Artykuły, Kristen Stewart, Robert Pattinson, Saga Zmierzch: Przed Świtem, Taylor Lautner alt="" title="" rel="tag"

Tego artykułu myślę nie ma co dużo zapowiadać. Jest to najnowszy wywiad dla magazynu Entertainment Weekly z Kristen Stewart, Robertem Pattinsonem i Taylorem Lautnerem, z którego pochodzi również ostatnia cudowna sesja tych trojga. O „Przed Świtem” i planach na przyszłość, wszystko to i jeszcze więcej.
Miłego czytania i komentowania! Zapraszamy!
Początek końca
„Koleś”, powiedziała Kristen Stewart „to było coś zmysłowego”
Około godziny temu Krsiten Stewart, Robert Pattinson i Taylor Lautner – znani jako gwiazdy Sagi Zmierzch – brali udział w ceremonii odciśnięcia dłoni i stóp pod Grauman’s Chinese Theatre w Hollywood. Ciągle rozentuzjazmowana i zakręcona, nadal z rękami brudnymi szarym cementem 21-letnia aktorka popisowo wysmarowała woskiem swoich filmowych partnerów zaraz po zejściu z platformy, na której uwiecznili odciski swoich dłoni i stóp, łapiąc ich za ręce. „Beton był bardzo zapiaszczony, a ja nawet nie popatrzyłam co robię, po prostu znalazłam wasze dłonie i je ścisnęłam, to było niesamowite uczucie”. Koledzy o których mówiła Kris, żeby nie wyjść na mięczaków po prostu wybuchnęli śmiechem. Stewart spiorunowała ich wzrokiem z udawaną wściekłością „wiecie co? Pierdolcie się obaj za śmianie się ze mnie”.
Pattinson, 25, śmiał się i kpił z opanowania jakim wykazała się Kristen w czasie ceremonii. „Zauważyłem jak zgrabnie zachowywałaś się wcześniej”, powiedział „wszyscy wiedzieli że Kristen Stewart jest niezdarna, a ty byłaś jak miss gracji dzisiejszych czasów”.
„Przed Świtem cz. 1” (zaliczany do kategorii wiekowej PG-13, na ekranach kin od 18 listopada) to nie tylko Stewart, która dorosła, ale przede wszystkim przedostatni rozdział serii filmów opartej na książkach autorstwa Stephanie Mayer, w którym twórcy sięgają do zaskakujących tematów. (Uwaga spoilery) W filmie, który został wyreżyserowany przez Billa Condona („Dream girls”) fani będą mogli zobaczyć niewinnych bohaterów. Bella i Edward wezmą ślub, w końcu będą uprawiać seks, który doprowadzi do zagrażającej życiu Belli ciąży z pół wampirzym dzieckiem, a także krwawy poród – musicie to zobaczyć, żeby uwierzyć. Teraz, kiedy obie części są nakręcone, a część druga jest montowana (premiera 16.11 przyszłego roku), aktorzy mogą oficjalnie rozpocząć swoje po-Zmierzchowe kariery. Lautner, 19, wystąpił w thrillerze „Porwanie”, który wszedł na ekrany kin tej jesieni, Pattinson niedawno zakończył pracę na planie „Cosmopolis”, natomiast Stewart jest w trakcie zdjęć do „Snow White and The Huntsman”, gdzie partnerują jej Charlize Theron i Chris Hemsworth. Trójka nieustająco kpiących i żartujących przyjaciół udzieliła wywiadu magazynowi EW rozmawiając przy kawie i ciastku w Los Angeles.
Co wniósł od siebie Bill Condon jako reżyser filmu?
KS: Myślę, że autentycznie można dostrzec w tym jego serce. Bardzo łatwo poddać się cynizmowi, kiedy pokazuje się sentymentalne tematy. Te granice zostały przekroczone przy wcześniejszych produkcjach. Na planie zdecydowanie miałam takie doświadczenia, kiedy mówiłam „Och, ale to było takie słodkie”. Bill tego nie robił. On trzymał wszystko w ryzach. Zrobił naprawdę zajebistą historię miłosną. Myślę, że my na chwilę zgubiliśmy to gdzieś po drodze, ale teraz wszystko znów jest na swoim miejscu.
Widzieliście już skończony film. Czy są jakieś sceny które w końcowym efekcie was rozczarowały?
TL: Na pewno scena porodu.
RP: Tak, scena porodu i sceny seksu.
KS: Tak, zdecydowanie obie. Oczekiwałam od nich dużo więcej!
RP: Widzieliśmy też te sceny w bardziej rozbudowanej wersji.
KS: Lepszej!
Przypuszczam, że ograniczenie wiekowe PG-13 było problemem?
RP: To są ograniczenia pewnych kwestii, jak na przykład kąt obrazu. Były też pewne fragmenty sceny porodu, w których Bella cierpiała.
KS: Tym jestem najbardziej rozczarowana, rozmawiałam o tym z Billem. Tak było bardziej przystępnie, kiedy grałam z mniejszą energią, to też pomagało mu pokazać tę historię. Ale w książce Bella krzyczy „NIE !” (Stewart wstaje i demonstruje) to było szalone i wyglądało jak egzorcyzmy. Przeszłam przez ten dziwny mix, od najbardziej zdziczałej matki jaką można sobie wyobrazić po osobę walczącą o własne życie. Chodzi mi o to że byłam wariatką. Byłam kompletną wariatką.
RP: Wszyscy strasznie przeżywaliśmy, zanim to nakręciliśmy (scenę porodu) ponieważ to była bardzo ważna kwestia. Ale myślę, że wszyscy troje mieliśmy wtedy wspaniały dzień. Robiliśmy ujęcia trwające 5, 6 minut, co dawało poczucie, że mamy każdy fragment.
TL: Ja wciąż uwielbiam scenę porodu. Wiem, że to frustrujące że nie wszystko jest tam pokazane.
KS: Tak, ja też ciągle uwielbiam te scenę.
Mieliście okazję zobaczyć jakikolwiek materiał ze scenami seksu, zanim zostały złagodzone?
RP: Jest wersja, w której to jest bardzo intensywne.
KS: W książce właściwy seks nie jest opisany, oni tylko rozmawiają o tym po wszystkim i to jest niesamowicie głębokie. Kręcenie tej sceny nie było pełnym doświadczeniem, bo była robiona fragmentami. Robiliśmy małe osobne ujęcia jego twarzy, mojej twarzy, jego dłoni. Wszystko razem zmontowane daje świetny efekt. Naprawdę to lubię, ale w rzeczywistości to nie my zrobiliśmy tą scenę.
RP: Ale kiedy to robiliśmy musieli nas powstrzymywać! (śmiech)
KS: Wiem, Bill ciągle krzyczał „Przestańcie się ruszać!” (śmiech) To znaczy, ja nie chciałam naprawdę uprawiać z nim seksu na planie, ale…
RP: Dlaczego nie? (śmiech) Mogłaś zobaczyć mój rowek – dlaczego rowek powoduje, że jest to kategoria wiekowa R? Będziecie oglądać mój rowek cały czas!
KS: Nie, nie będą. Zaciemnili go, czy coś.
TL: Zaciemnili go, albo raczej wydaje mi się, że go wycięli.
RP: To naprawdę była wina Kris, że scena został zakwalifikowany do kategorii R. (do Kristen) Twoje zabawne ruchy – nikt nie oglądał takich scen w filmach z kategorii PG-13. (śmiech) Kwestia ograniczeń pojawiła się z powodu odgłosów.
KS: Tak, kiedy jego ruchy zlewały się z moim „Ohhhh!” – to nie było okej.
RP: Jeśli scena seksu jest oznaczona kategorią R, to pierwszą rzeczą do zrobienia jest wycięcie dźwięków i zastąpienie ich muzyką. Niektóre rzeczy są jak sceny z horroru, więc wycinasz z nich krzyki.
TL: Albo w scenach walki, kiedy uderzasz kogoś w twarz ten odgłos, jest pierwszą rzeczą jaka jest zmieniana w czasie montażu
KS: Przywaliłam Chrisowi Hemsworthowi w twarz w tamtym tygodniu ( na planie SWATH ) i podbiłam mu oko.
TL: Co? Naprawdę miałaś to zrobić?!
KS: Miałam spudłować.
Czy kiedyś wcześniej zdarzyło ci się podbić komuś oko?
KS: Nie. I muszę to powiedzieć, do każdego, kto nigdy wcześniej nie był w takiej sytuacji, jako dziewczyna myślisz, że to nic takiego – a to kurwa jest coś!
TL: Wow (śmiech).
KS: Tak. Stał dosłownie na wyciągnięcie ręki,w scenie kiedy „na mnie polował” ja się zamachnęłam i bum! Aż się okręciłam dookoła. Uderzyłam go w twarz z bardzo bliska. I zaczęłam płakać. Czułam się okropnie.
TL: Jaja sobie robisz?! Wiem że w momencie uderzenia czułaś się okropnie, ale po wszystkim nie czułaś się dobrze?
KS: Czułabym się dobrze, gdybym tak jak teraz wiedziała, że po całym zdarzeniu wszystko nadal będzie okej. Mogę przywalić Chrisowi Hemsworthowi. Mogę go okręcić dookoła! Ale nie przyłożyłam mu tak mocno jak bym mogła! (Pattinson i Lautner śmieją się)
TL: Zrobiłem to sama na planie „Porwania”.
KS: Uderzyłeś kogoś?
TL: Tak. On po wszystkim wyszedł. (do Pattinsona) właściwie ten facet grał twojego ojca w „Wodzie dla słoni”.
RP: O mój Boże!
KS: Uderzyłeś go celowo?
TL: Tak! A on jest wielki. To był ułamek sekundy. To była jedna z ostatnich rzeczy, kiedy kaskader przyszedł i powiedział „Taylor, musisz wyciągnąć z tego więcej – Ilia [Volok], musisz bardziej nadstawić swój podbródek.” W następnym ujęciu uderzyłem go prosto w szczękę, i powaliłem go na ziemię. Po chwili doszedł do siebie, ale krwawił z ust. Czułem się okropnie. Ale po chwili pomyślałem sobie: “Whoa!”
Rob, a co z tobą? Uderzyłeś kogoś w filmie?
RP: Wydaje mi się że przywaliłem komuś w „Remember me”. Tam był fragment, w którym biłem kogoś na podłodze i cały czas starałem się wyrażać, że jest mi z tego powodu przykro (szepcze) „przepraszam, przepraszam”. Nie wydaje mi się jednak żeby ta osoba to zauważyła. (śmieję się)
Robert, ostatnio kiedy rozmawialiśmy nazwałeś Edwarda „cipą”, ponieważ przynosił Belli wiadro kiedy wymiotowała będąc w ciąży. Myślałam, że to tylko taka metafora. Teraz kiedy oglądałam już film, to przekonałam się, że faktycznie trzymałeś wiadro kiedy Bella miała mdłości.
KS: Moim zdaniem to nie było zachowanie cipy.
RP: To nie była najbardziej frajerska rzecz z tego wszystkiego. Najbardziej frajerską rzeczą było co innego. Frajerską rzeczą…
TL: Po prostu powiedz to! (śmiech)
KS: Koleś! Nigdy więcej! Nigdy więcej nie mów „frajerska rzecz”! To bardzo charakterystyczne dla rozmów jakie prowadziliśmy na planie.
RP: (śmiejąc się sam z siebie) „Nie rozumiem Bill! Co to jest? Wychodzę z planu jeśli karzesz mi zachowywać się jak frajer!”
KS: Chodzi o to, że teraz żartujemy. To wszystko są żarty. Ale na planie to działo się cały czas! (gestykulując w stronę Pattinsona) Czasami miałam ochotę go zabić. (patrząc z czułością na Pattinsona, który właśnie skończył jeść ciastko) „Masz coś na twarzy. Wyglądasz jak głupek.”
Czy teraz, kiedy pracujecie przy innych projektach macie wrażenie jakbyście zaczynali nową szkołę?
KS: Ja się tak czuję cały czas. Tak właśnie się czujesz pracując w tym biznesie.
TL: To całkowicie normalna rzecz. „Zmierzch” był czymś nienormalnym.
RP: Także z powodu sławy Sagi, przyjeżdżasz na plan i tak czy inaczej czujesz się zadomowiony. Ludzie traktują cię inaczej.
KS: (wzdychając) Taak, to jest dziwne. To jest najdziwniejsza rzecz w byciu „sławnym”, bo nie możesz wywrzeć nigdy więcej pierwszego wrażenia. Wszyscy maja już wyrobione zdanie na twój temat zanim mają szansę cię poznać.
RP: Masz takie poczucie jakbyś musiał się bronić. Na planie musisz się szybko zaprzyjaźnić z ludźmi, zwłaszcza z pozostałą częścią obsady, a jeśli nie możesz wyjść, gdzieś z ludźmi, zintegrować się z nimi tak naprawdę, poza planem…
KS: Tak, to jest czarujące…
Taylor, miałeś podobne doświadczenia na planie „Porwania”?
TL: Tak, było podobnie. Chciałoby się zacząć coś nowego z czystym kontem.
Chcielibyście zrobić kiedyś jakiś projekt dla telewizji?
RP: Tak, ja bym chciał. Nigdy nie byłem w nic tak „wciągnięty” jaki byłem oglądając „Prawo ulicy”. Gdybym kiedykolwiek spotkał kogoś z obsady, gdybym miał możliwość porozmawiać z kimś z Michaelem K. Williamsem lub z Davidem Simon chyba bym się rozpłakał. Chciałbym zagrać jakąkolwiek rolę w tym serialu, w którymkolwiek sezonie.
KS: Ja bym nie chciała. Kiedy zaczynam kręcić film – wiem, że używałam tej metafory już z milion razy – czuję się jakbym otwierała puszkę coca-coli. Zawszę chcę skończyć to co zaczęłam. Uwielbiam proces powstawania filmu.
Czy ktoś z was jest zainteresowany produkowaniem, albo reżyserowaniem filmów?
KS: Teraz na planie „Snow White” mogę doświadczyć naprawdę satysfakcjonujących doświadczeń aktorskich. Jestem w dobrych stosunkach z reżyserem (Rupert Sanders), on mnie zawsze wysłucha i to jego zaufanie sprawia, że tak właśnie się czuję, ponieważ dopiero teraz mogę poczuć co to jest prawdziwa współpraca. Zazwyczaj jako aktor umywasz ręce i robisz to co ci każą myśląc „to nie moja sprawa”. I ja kocham grać. Mówiąc szczerze uwielbiam patrzeć na plakaty gdzie imię mojego bohatera napisane jest nad moim imieniem i nazwiskiem – to tak naprawdę daje mi poczucie spełnienia. Fajnie jest też znaleźć się na tym samym poziomie co reżyser, wyrazić swoja opinię i zostać potraktowanym poważnie.
Co chcecie robić teraz?
KS: Ja chcę do domu. Nie mogę się doczekać momentu, w którym nie będę miała żadnych zobowiązań, będę mogła wrócić do domu i zając się swoimi pasjami. (śmiech) Chce się przekonać co mnie naprawdę kręci. Chce się dowiedzieć czego chcę. Więc nie mogę teraz odpowiedzieć na to pytanie, ale nie mogę się już doczekać momentu kiedy będę znała na nie odpowiedź.
Taylor, pojawiły się doniesienia, że razem z Gus Van Sant macie zagrać w filmie, który powstanie na podstawie artykułów z New Yorkera .
TL: To zdecydowanie przedwczesna informacja. Uwielbiam Gusa i jestem jego wielkim fanem. Nigdy nie przypuszczałem, że będę miał okazję żeby z nim pracować, więc…zobaczymy jak to będzie.
Więc co możesz nam powiedzieć na ten temat?
TL: Że jestem wielkim fanem Gusa (śmiech).
To będzie zupełnie niespodziewany ruch po „Porwaniu”.
TL: Nigdy nie chciałem robić ciągle tego samego. Chcę robić różne rzeczy. I cokolwiek będę teraz robił, chcę żeby to było coś innego niż to co robiłem dotychczas.
Jak to jest, kiedy wasze inne filmy jak „Porwanie”, czy „Woda dla słoni” nie pojawiają się w zestawieniu Box Office’a ?
KS: Tego nie da się porównywać.
TL: Musisz sobie powiedzieć, że to coś z zupełnie innej beczki. Powinieneś wiedzieć na co się decydujesz.
RP: Są dwa sposoby żeby sobie z tym poradzić. Chodzi mi o to, że nie ma możliwości, żeby każdy projekt w który się angażujesz odniósł stu procentowy sukces.
TL: To prawda.
RP: To niemożliwe. Jeśli próbujesz sprzedać projekt albo film wytwórni i od pierwszej chwili dajesz wszystkim do zrozumienia, że jesteś artystą, to od razu możesz wyjść.
Są aktorzy, którzy są zdolni pracować w filmach niezależnych i w filmach produkowanych przez wielkie wytwórnie.
RP: Ale ilu ich jest? Kto jest w stanie to robić?
KS: Koleś! Więc uważasz, że nie ma takich ludzi? To są fenomenalni aktorzy, którzy grają zarówno w komercyjnych jak i w niezależnych produkcjach. Catherine Keener! Julianne Moore! One są wspaniałe!
RP: Popatrz, popatrz, tylko czekałaś żeby zaprzeczyć temu co powiedziałem.
KS: Tylko dlatego, że ja chciałabym to robić. Jeśli mówisz, że tacy aktorzy nie istnieją, to dla mnie poważna sprawa. Tak jakby według ciebie, to do czego dążę nie mogło się zdarzyć. Nie musisz wybierać tej albo innej drogi.
Zdecydowanie istnieją aktorzy, którzy mogą robić obie te rzeczy.
KS: Tak? (uśmiecha się, kładzie dłonie na kolanach Roberta i Taylora) . No już chłopcy! Sprawdźmy czy my tak potrafimy!
________________________________
Tłumaczenie własnością kristenandrobert.net Szanuj naszą pracę i nie kopiuj!
-
Zeja
-
Lolitta
-
Lolitta
-
Tina
-
Lolitta
-
Ewka
-
Tusia
-
http://www.facebook.com/profile.php?id=100001293572244 Małgorzata Soboczyńska
-
Agnes
-
Wiola12
-
Anonim
-
itka
-
Nata
-
Sandruś
-
norton
-
http://www.kristenandrobert.net Jayme
-
pinka
-
http://www.kristenandrobert.net Jayme
-
Karolina-chyc
-
http://www.kristenandrobert.net Jayme

































